Zbieram cząstki siebie
Porozlewane po niebieskich migdałach
Zabałaganione, wylęknione
Ucieszone, zmęczone
W przeddzień wybuchu bomby próżności
Czułem na niebie wszystkie swoje kości
Teraz pozostały tylko nudności
Przywołanie wspomnienia tego istnienia
To wyczyn odważny nie lada
Wystraszona dusza w kącie kuca blada
W pamięci ciągle przeszłość swędzi
Dopóki się jej nie przepędzi
Nie przypomni i nie przeżyje.
Przeżuje i nie pojmie.
Gmeram i gmeram i nie wiem czy się dogmeram.
Wina łyk
18 godz. temu
